Stało się to po tym, jak poszedłem dziś na obiad do superchilijskiego fast-foodu o nazwie "Doggies". Ten to fastfood, jak na superchilijski przystało, specjalizuje się tylko i wyłącznie w parówkach - a jak ktoś ma ochotę na coś innego, to ma niewyeksponowaną w ogóle ofertę dań warzywnych z tuńczykiem, które rzecz jasna wychodzą znacznie drożej niż hotdogi czy krojona parówka czy parówka w bułce. Po długim przyglądaniu się zdecydowałem się wziąć hotdoga powiększonego, frytki i coca colę za 2090 śmieciuchów (13 zł).
A teraz mała dygresja na temat chilijskich hotdogów. Nie mając swojej tradycji (chilijscy Indianie kryją się głęboko po norach i wychodzą na zewnątrz tylko po to, żeby na ulicach sprzedawać np. kawę z warnika za 300 śmieciuchów kubeczek), Chilijczycy przejęli tradycje europejskie i szczycą się posiadaniem w swoim menu tzw. "completos". To hotdogi, których podstawa jest europejska (buła + parówa), ale korona - południowoamerykańska (pomidor - completo chileno lub pasta z awokado - completo italiano, względnie jedno i drugie - completo jumbo).
Nie mogę powiedzieć, żeby obiad mi nie smakował - był całkiem w porządku, zwłaszcza że na środku baru stoją dyspozytory sosów dla klientów, z których nalałem sobie sporo "aji chileno" (ostrawy sos z papryki, kolendry, pomidorów i cebuli), w którym maczałem frytki.
Ale prawdziwie pyszny obiad miałem wczoraj, bo zrobiłem go sobie sam. Była to łopatka wołowa marynowana w cebuli, czosnku i occie balsamicznym z oregano, awokado, pomidor, kiełki lucerny i sos peruwiański z lampką białego wina, a na deser - papaja w syropie. Tym, którzy zaplują się ze wściekłości i powiedzą: "białe wino nie pasuje do wołowiny!", powiem: owszem, nie pasuje. A teraz przyjdźcie tu i nakopcie mi za to do tyłka :).
Żeby nie było tak biednie, to jeszcze dwa, starsze zdjęcia na koniec: widok znad kaktusa z Serro Santa Lucia...:
... oraz przy szpitalu (ku szkole). Obok siebie stoją cztery ambulanse - wszystkie cztery innych firm. Kiedy przyjdzie nam zobaczyć taki widok w Polsce?
Jedzonko bardzo eleganckie i apetyczne. Obrus polski, swojski, z Cepelii, mieliśmy taki sam! Zabrałeś z domu? Ha, ha.
OdpowiedzUsuńhehehe!! w Polsce zobaczymy takie ambulanse za pare lat, kiedy bedzie wreszcie prawdziwy kryzys, a zwolennicy Korwina zrobia zamach stanu i nastania monarchia liberalno- konserwatywna!! a graniczyc bedziemy z kalifatem Belgii...
OdpowiedzUsuń