sobota, 24 lipca 2010

Vida después de la muerte

Wczoraj wybrałem się w bardzo ciekawe miejsce - Cmentarz Generalny w Santiago.

To narodowa nekropolia Chile. Spoczywają tu na 85 hektarach m.in. wszyscy zmarli prezydenci z wyjątkiem Videli i Pinocheta, ale też tysiące zwykłych obywateli. Dla porównania, użytkowa część Cmentarza Grabiszyńskiego to 20 ha, a Osobowickiego - 50 ha.

Na cmentarz poszedłem na nogach. Jak minąłem górę Serro Blanco:


...po lewej stronie pojawił się tak dobrze mi znany z Polski widok... ogródków działkowych, z niskimi drzewami owocowymi i mnóstwem altanek. Dopiero po chwili ogarnąłem się i zauważyłem, że tak właśnie wygląda Cmentarz Generalny!


Przy bramie miły ochroniarz dał mi listę osobistości leżących na tym cmentarzu, z wykazem pól, na których znajdują się ich groby. Niestety nie miał dla mnie mapy, więc szukanie grobów trwało dość długo. Ale dzięki temu zobaczyłem dużo więcej. Są grobowce i całe części cmentarza oznaczone w ten sposób:


...co oznacza "niebezpieczeństwo". Po ostatnim trzęsieniu ziemi wiele grobowców i nagrobków zawaliło się, lub ich konstrukcja została poważnie naruszona:






Dotarłem jednak do trzech najważniejszych miejsc pochówku, zachowanych w nienaruszonym stanie: najpierw zobaczyłem grób Ignacego Domeyko (i całej rodziny Domeyków), od którego została nawet nazwana też ta z "ulic" na cmentarzu, pośrodku której się on znajduje - w końcu Domeyko to bohater narodowy:


Następnie rozpocząłem żmudne poszukiwania grobowca Allende, koło którego przechodziłem parę razy, ale w życiu się nie domyśliłem, że ta "makieta wieży Isengardu" to właśnie ten grób. Dopiero jeden z robotników pracujących przy rekonstrukcji grobowców mi pokazał. Sama tablica nagrobna znajduje się pod ziemią, wejście po schodkach pod "Isengard":




Trzecie miejsce to grobowiec rodzinny Pinochetów. Augusto Pinochet Ugarte jest pochowany gdzieś na swojej farmie na wsi, bo obawiano się niszczenia grobowca. Reszta rodziny jest tutaj:


A na koniec zdjęcia obrazujące skrajne różnice w dochodach między warstwami społecznymi Chile. Najpierw "aztecka świątynia" zbudowana przez jakiegoś bogacza:

"wielopoziomowy budynek mieszkalny" w miniaturze:

a tu biedota. Aleja zniszczonych nagrobków (przepraszam za jakość zdjęcia, już było bardzo ciemno)...:

...trzypiętrowe pawilony z nagrobkami...:

...których jest multum.


A po półtoragodzinnym hienowaniu na cmentarzu zniszczonym przez terremoto, czas na... terremoto! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz