czwartek, 15 lipca 2010

Historia en cuadernos

Nie miałem ostatnio czasu ani sił, żeby pisać, dziś też nie mam, więc skoncentruję się wyłącznie na obrazkach.

Camarrones crudos:

Camarrones cocinando (con vino blanco):

Camarrones fritos (con brotes de soya y trozo de pan):


Tak wyglądała jedna z moich kolacji w ostatnim czasie.

A oto koncert w klubie jazzowym (jazz afroperuwiański, mam też krótkie nagrania ale się tu nie zmieszczą):



i na koniec zdjęcie z kuchni. Należy zwrócić uwagę na trzy rzeczy: koszmarnie twarda płaska chilijska bułka (STRASZNA) na ladzie, brud na ladzie, brud na podłodze (ale to ja jestem "desordenado" :P) i olej marki Belmont (czyli tej samej, co najgorsze szlugi w Chile):

1 komentarz: