... a następnie wrzuciłem kartkie do urny ...
Komisja okazała się być bardzo roześmiana i sympatyczna. Wyniki wyborów na obczyźnie okazały się być prorocze dla wyników ogólnych, ale w Chile przyszły prezydent otrzymał aż 69,4% głosów. Mogę się poszczycić, że byłem jednym z 15 Polaków w całej Ameryce Południowo-Zachodniej, który oddał głos w przeciwną stronę. :)
Jednak celem mojej wyprawy do Ambasady nie było przede wszystkim głosowanie. Przede wszystkim liczyłem na to, że uda mi się poznać Jose "Pepe" Hosiassona, który uchodzi za największego znawcę jazzu w tej części świata. A przy okazji jest też Polakiem i wiedziałem, że wybiera się w okolicach 12:30 na głosowanie.
Udało mi się porozmawiać z panem Józefem. Okazał się być bardzo dowcipnym starszym człowiekiem, który odpala jednego papierosa od drugiego i z wielką pasją rozmawia na tematy związane z każdym rodzajem jazzu. Napomknięcie o latin jazzie od razu spotkało się z sypnięciem nazwiskami z rękawa; po chwili pan Hosiasson zaprosił mnie zaś do siebie do mieszkania, bym posłuchał kilku Jego płyt i może w jakiś sposób również skorzystał z Jego kolekcji - co prawda żadnej z Jego 10000 płyt nie przegram ani tym bardziej nie pożyczę, ale być może uda mi się zgrać kilka na komputer. Kolekcja naprawdę zapiera dech w piersiach; na pierwszym planie pan Hosiasson:
Po lampce wina przy niesamowitych nagraniach w niesamowitym audytorium pana Hosiassona, krytyk muzyczny podwiózł mnie do klubu jazzowego w dzielnicy rozrywki - Bellavista. W tym klubie codziennie odbywają się albo koncerty (3000 śmieci za wejście) albo jam sessions (2000 śmieci). Wczoraj odbywał się tam koncert tria (klawisze - bas - perkusja), w którym 2/3 stanowili wychowankowie Conchali Big Band. Jest to zespół, który pewien Niemiec stworzył w jednej z najgorszych dzielnic podmiejskich Santiago: Conchali i zaprosił do wykonywania jazzu dzieci w wieku 12-18 lat. Te właśnie dzieci (rzecz jasna skład stopniowo zmienia się co roku) grają naprawdę niesamowicie jak na swój wiek i przy tym słychać, że rozumieją jazz - co przecież jest nieczęste nawet wśród starszych muzyków! Gdy zaś wyfruwają spod skrzydeł Gerharda Mornhinwega, niektórzy z nich zaczynają kariery solowe lub w zespołach i radzą sobie nader nieźle. Kompozycje Jaco Pastoriusa w wykonaniu tego tria brzmiały naprawdę fantastycznie. Mam film ale za ciężki na tę stronę.
Na koniec uwaga dla wszystkich podróżnych. Pamiętajcie! Należy ustępować miejsca osobom niepełnosprawnym i osobom w dziwnych butach:
oh yeah!! no niestety ludzie nie mysla i glosuja na bronka bo ma zone i jest wyzszy niz jarek. dziwne buty gora!!! zawsze bym mogla siedziec. zarabiscie z tym jazzmanem!!! przegraj jak najwiecej plyt. bosbosbos!!!!
OdpowiedzUsuńA pokazałeś Panu H. Możdżera z Klockiem? Widzę tam czasopismo Downbeat, a Jazz Forum,polskie wydanie też czyta? Jeśli zna polski jazz, to powiedz Mu, że Jan Ptaszyn-Wróblewski napisał świetne pamiętniki! Czytał fragmenty w radiu, w programie 3 kwadranse jazzu. Ale super trafiłeś!!!!Może zagrasz z kimś na najbliższym dżemie? Taka okazja nie trafia się często!!
OdpowiedzUsuńon publikował w Jazz Forum
OdpowiedzUsuń