sobota, 9 czerwca 2012

Przed podróżą

Tak więc stało się - lecę do Stanów. :)

Choć przygotowania nie były ciężkie, moja głowa była przez ostatnie kilka tygodni przed wyjazdem stale zaprzątnięta wyjazdem. Poza oczywistymi rzeczami, takimi jak zakup biletów, wymiana pieniędzy na "zielone" czy rejestracja na konferencję Acton University, zastanawiałem się, jak to będzie, czy Stany staną na wysokości zadania i spełnią moje oczekiwania, jak dam sobie radę z podróżą, w co się zapakować... Ale zacznijmy od początku.

Tym, którzy śledzili mojego bloga od czasu wyjazdu do Chile nie muszę przypominać, że na temat tego kraju, a także Wenezueli, pisałem moją pracę magisterską, pt. "Porównanie polityki gospodarczej rządów Augusto Pinocheta w Chile i Hugo Chaveza w Wenezueli". Praca ta pozwoliła mi w czerwcu 2011 r. sięgnąć po tytuł naukowy; była chyba też nie najgorsza, bo Pan Profesor St. Czaja polecił mi spróbować znaleźć wydawcę i w pełni wsparł pomysł wysyłki pracy na konkurs Magister PAFERE, organizowany przez Polsko-Amerykańską Fundację Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego. To przyniosło dość nieoczekiwane skutki.

Konkurs, krótko mówiąc, wygrałem. W kwietniu 2012 r. dowiedziałem się o moim zwycięstwie i już wiedziałem, że wiąże się to z niewielką nagrodą pieniężną i wydaniem pracy w formie książkowej. Od razu zatem, jeszcze przed podróżą do Warszawy na rozdanie nagród, zacząłem planować wyjazd studyjny do Wenezueli, w celu ulepszenia szybko dezaktualizującej się pracy (analiza Wenezueli zakończyła się na grudniu 2010 r.). Byłem też dosłownie o krok od zakupienia biletów na okres 20.06-5.07 - zabrakło tylko ostatecznego potwierdzenia transakcji. Można powiedzieć - na szczęście.

Okazało się bowiem, że PAFERE wraz ze sponsorami przygotowała dla laureatów pierwszych trzech miejsc nagrodę specjalną - sfinansowanie konferencji Acton University, odbywającej się w dniach 12-15.06 w Grand Rapids, Michigan. Kiedy dowiedziałem się o tym, załamałem ręce. Przecież miałem już zakupiony bilet na mecz Euro 2012 pomiędzy Grecją a Czechami!!! Ale zastanowienie nie trwało długo. Uznałem, że nie ma w ogóle porównania pomiędzy wyjazdem do USA, a wizytą na stadionie we Wrocławiu. Tak więc natychmiast zacząłem przygotowania do wyjazdu i po wystaraniu się o wizę (procedura jest naprawdę groteskowa) zakupiłem bilety - wylot 8 czerwca i powrót 20, z Wrocławia.

Zatem - przygotowania dobiegły końca i 8 czerwca o 4:15 wstałem, zabrałem manatki i pojechałem na lotnisko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz